Na smutnej bieli Księgi, wszystkich dni przeżytych
Świadectwa, niechaj przez cud trudzący wytrwałości,
Gdy tego chcę, marzenie moje wnet zagości,
Zastygając w tajemne szyfry znaków skrytych.

Cielesna piękność moja: tak kruchy ornament,
Który w ucieczce swojej czas gorzko doświadcza;
Młodość ma, ponad którą dłoń Anioła władcza;
- Całym jest gotów przyjąć dziś Oczarowanie.

Wiemże to jakie będzie? lecz przeczuwam przecie
- O, źródło cienia, lecz i jasności w tym świecie -
Wedle daru pewnego czytania w przyszłości:

Wśród równiny ogromnej, co w dal się rozszerza,
Zawsze Błękitu pragnąc, pełen zachłanności,
Płomienny kwiat miłości, składany w ofierze.


Więc pożegnana bądź ziemi uśmiechem,
Kwiatem wyrosłym w ciszy cudnych łąk...
Oh! jakżem smutny! ale smutek - grzechem,
I oto uśmiech mam w łkaniu mych mąk!...

Czy z tobą jeszcze raz kiedy się zobaczę?
Ludzie się garną do tajemnic wrót:
Jedni znów pójdą na losy tułacze,
Inni już marzą w blasku dobrych cnót...

Lecz ja? lecz moja dusza? moje losy?
O ty wszechwiedna! cos mi o nich mów:
Usta twe moje całowały włosy -
Niech z ust twych wyjdzie dźwięk proroczych słów!

Niech wiem, czy w tobie znajdę kraj ów złoty,
Kędy, po przejściu wszystkich ludzkich dróg,
Miłości mojej rozbiję namioty,
A smutek życia legnie u mych nóg?

Czy też, samotnie, z losami w rozterce,
Uczuję śmierci tajemniczy wiew? -
A noc mi księżyc położy na serce,
A glisty ziemi wyssą moją krew?...

Milczysz...twe oczy, wpatrzone w przestworze,
Próżno badają niezmierzoną dal...
Chustką powiewasz już...Na pełne morze
Wypływają, łodzi, powiernico fal!

Ale z powinnością wiedz: zawsze i wszędzie,
Czy tronem będziemy my, czy grobem świat,
W smutnym istnienia mroku świecić będzie
wspomnienie twoje - cichy ognia kwiat...