Na smutnej bieli Księgi, wszystkich dni przeżytych
Świadectwa, niechaj przez cud trudzący wytrwałości,
Gdy tego chcę, marzenie moje wnet zagości,
Zastygając w tajemne szyfry znaków skrytych.

Cielesna piękność moja: tak kruchy ornament,
Który w ucieczce swojej czas gorzko doświadcza;
Młodość ma, ponad którą dłoń Anioła władcza;
- Całym jest gotów przyjąć dziś Oczarowanie.

Wiemże to jakie będzie? lecz przeczuwam przecie
- O, źródło cienia, lecz i jasności w tym świecie -
Wedle daru pewnego czytania w przyszłości:

Wśród równiny ogromnej, co w dal się rozszerza,
Zawsze Błękitu pragnąc, pełen zachłanności,
Płomienny kwiat miłości, składany w ofierze.


Przeszłość - w nieogarnionych bezmiarach gasnąca,
Teraźniejszość - w dal falą wciąż uciekająca,
Przyszłość - poblaskiem nikłym we mgłach majacząca.
Śmiejesz się? Płaczesz? Bredzisz sił ostatkiem?
Ucisz serce, człowieku! Ty jesteś tu Świadkiem

z francuskiego przetłumaczył Stanisław Pieńkowski