O, korowody umarłych cieni
Wśród wirowań eterów przestrzeni,
O, płynące kaskady
Pod zamyślonych iw czarne arkady!

O, bez skrzypcowych łkań
Tańce gwiazd pod oponą niebiosów,
O, pląsy, pełne migotań i drgań
Świetlaków wśród kwiecia zapomnień i wrzosów!

Lubicie kamelie,
- Ofelie?
Akacjowe puchy
Czekające na wiatrów podmuchy,
- Izydoro,
- Lenoro?
Na szkarłatach królewskich lilie,
- Emilie?
Tuberozy, co czarem odurzeń tchną,
- Ninon?

O, korowody umarłych cieni
- Ofelie, Izydora, Lenora, Emilie, Ninon -
Wśród wirowań eterów przestrzeni
O, płynące kaskady
Pod zamyślonych iw czarne arkady!

Księżyca łódź pomyka w dal,
Unosząc kwieciarkę w zaświaty -
Mróz warzy kwiaty,
- Kamelie, akacje, lilie, tuberozy -
Najdroższych kwiatów jakżeż jej żal!

O, bez skrzypcowych łkań
Tańce gwiazd pod oponą niebiosów,
O, pląsy, pełne migotań i drgań
Świetlaków wśród kwiecia zapomnień i wrzosów!

(przeł. S. Korab Brzozowski)


Tyś piękna jak gwiazdy, a dusza twoja biała,
A giętkość błyskawicy jest gibkość twego ciała.

Powiew wiosenny kona, drżąc, na mej jasnej twarzy,
Odgłos mych stąpań jak pieśnią odległych miraży.

W złotym dzbanie wody czerpiesz ze spokojnej studni,
Promienna cała od blasków czarownych południ.

Podlewam pragnień kwiaty, których wonne wachlarze,
Chyląc się, omdlewają w słońca namiętnym żarze.

Na wzgórzu stajesz, gdy zapada wieczór uroczy,
I w dal idą zmierzchową twoje przedziwne oczy.

A ręce me posyłają swe białe wołania
I wzywają cię imieniem mojego kochania.

W tobie spełnienie pragnień i życia cel się mieści,
A serce otwiera na jakieś dziwne wieści.

Moje kolana, kędy drzemią spadki taneczne,
Szepczą zwierzenia długie i zaklęcia odwieczne.

Dusza się ma spowiada w marzeniu twoich oczu,
A ręce się radują w cienistym twym warkoczu.

Huśtawką jestem z światła, z wahań się jasnych pieśni,
A mój wybrany przy mnie w rozkoszy życie prześni.

Zwierciadłem jesteś cudów, zaklętym i bez zmazy,
A w nim goreje płomień wieczystych dusz ekstazy.