Pewnego dnia, o droga, będzie tak, że cienie 
Przeszłości pięknej pójdą twoim śladem,
Tak białe tu - gdzie czerń i omroczenie
Dni utraconych, szarych, ciężkich, bladych -
Tonących w smutku, na tej ruin scenie.

Łkając, samotna, w dźwiękach dzwonu twardych,
Gdy Przeszłość mrze i płyną łez strumienie,
Odejdziesz, wnet pogrążysz się w półcienie -
Pewnego dnia.

Smutku dziś żadne nie nawiedza tchnienie
Serca, bo senne jest niewiedzy śladem...
Lecz żal ci będzie statku, który ginie -
Bo pozostała nadal wśród fal bladych
Wyspa pachnących bzów, śpiewów upartych -
Pewnego dnia.


Przechodniu!
Przestrzeń wieczności jest pusta;
Siedmiu Tajemnic orszaki
Na wieki nieme są w sobie...
- Mówimy zmarłe już usta -
A tylko śpiewne twe ptaki
Jedne śpiewają nam w grobie...
Lecz nigdy do gniazd nie wrócą
Skrzydlaci, którzy zanucą
W grobowcu...