Na moim czole, jako na kamiennej płycie,
Duchowa, niewidzialna ręka światłem pisze
Przerażające słowa: Tu samotne życie.

I czuję, że za chwile pogrążę się w ciszę,
A zmysły moje spadną w głębokie letargi:
Duszą pomiędzy czasem a wiecznością wiszę...

Tutaj samotne życie. O wy, moje wargi!
Nim się dokona napis ten, hymn pożegnania
Śpiewajcie światu - niechaj łkają wasze skargi!

Tutaj samotne życie. O wszystkie kochania,
Zwycięstwa, klęski, smutek, wesele na przemian...
Wszystko już przeszło! - Idę w nieznane wygnania...

A w swoim łonie czyli zachowam dla ziemian
Miłość albo nienawiść? światłość lub cienie?
O, jakże srogie dzieje są duchowych przemian!

Widzę, jako znikają zachodnie promienie,
Słyszę, jak wstają nowe słońca na błękicie...
Lecz słowa me spadają w Głębię i Milczenie...

Napis duchów świetlanych: Tu samotne życie.


Na smutnej bieli Księgi, wszystkich dni przeżytych
Świadectwa, niechaj przez cud trudzący wytrwałości,
Gdy tego chcę, marzenie moje wnet zagości,
Zastygając w tajemne szyfry znaków skrytych.

Cielesna piękność moja: tak kruchy ornament,
Który w ucieczce swojej czas gorzko doświadcza;
Młodość ma, ponad którą dłoń Anioła władcza;
- Całym jest gotów przyjąć dziś Oczarowanie.

Wiemże to jakie będzie? lecz przeczuwam przecie
- O, źródło cienia, lecz i jasności w tym świecie -
Wedle daru pewnego czytania w przyszłości:

Wśród równiny ogromnej, co w dal się rozszerza,
Zawsze Błękitu pragnąc, pełen zachłanności,
Płomienny kwiat miłości, składany w ofierze.