Kiedy w tej to wiosennej ty zrywasz się ustroni
Ciemnobłękitne fiołki o powiewnej woni,
Niestety, o! Cerery córko, nie wiesz wcale,
Iż ciemny Pluton dąży za tobą zuchwale.
Znieść miana bezpłodnego nie ma już ochoty:
Wenus tymi samymi zraniła go groty,
Jakimi trafia celnie w głębi leśnych cieni
W plemię ptaków i szybko-biegnących jeleni
O, słuchaj krzyków boga! Pod potężną dłonią
Dęba stają rumaki, co od światła stronią,
Łamiąc swymi kopyty chylące się trzciny
W moczarach, które żywią zdroje Kamaryny.
W tych pieczarach łka Henna, wszech-kwiatów rodzica,
A Cjana swe wody łzami jej podsyca.
Wśród bladych nieboszczyków wnet ty będziesz panią
I Junoną podziemną, władnącą otchłanią.
I oto życie nagle, zgiełkiem swego znoju,
Naruszy nicość w grobów zamkniętą spokoju,
I odtąd wciąż na próżno nieszczęśliwe cienie
Z letejskich nurtów będą piły zapomnienie.

(J.Mor?as)


Oto długo czyhałaś, niewiasto,
Na tej drodze,
Z wzrokiem utkwionym w miasto,
Którego się wznoszą wieżyce i tumy,
Jako pomniki dumy,
Lśniące w słonecznej pożodze

Oto przychodzę...

Lecz wiedz, rozczarowane są czasy,
Że lęk i trwoga ogarniają duszę -
I, nim pójdziemy społem, wpierw muszę
Tajemną pojąć treść i cel twej krasy.
Postawa twoja jako wotywne drzewo zaklęte,
Którego owoce święte
Każdy ma zerwać prawo, czy jasny jego ród,
Czy podły i nikczemny, aby łagodził trud
Podróży swej - drogą jałową...

Postawa twoja jako wotywne drzewo zaklęte,
W syryjskiej ziemi i dlatego smutki niepojęte
Powstają we mnie rzeszą pogrzebową...
I gniewu mojego orzeł się trzepoce,
I, widzę, wspiął się! wnet skrzydła rozpostrze
I runie z słońca! i zatopi ostrze
Szponów w pierś i dziób swój krzywy w oczodoły
Nędzarza, co twoje zerwie owoce,
Słodkie, a jednak suche, jak popioły!...

A potem własne będę krwawił serce,
Iż zazdrości toporem
Pień twój w perz zdruzgocę!
A ciało twoje z próchnem weźmie ślub!
A potem będę żył w poniewierce
Haniebnym tworem,
Lecz ten, który przyjść miał po mnie, ujrzy twój grób!...

Oczy twoje...Pamiętam pieczary,
U gór wysokich podnóża,
Kędy majaczy
Upadek mój w rozpaczy!

Pamiętam obszary,
chmur hebanowych ściśnięte obręczą,
A jednak jasne, nieskończoności obszary,
Gdzie klęczą moje zachwyty - przed zguby godziną...
A dwie błyskawice prężą się do skoku
I zwycięsko zabłysną w nadchodzącym mroku!

Pamiętam moczary,
Nieruchome, mętne wody, gdzie zgnilizną siną
Ciała topielców przerażonych płyną,
A nad nimi komarów roje i much chmary,
Zbite w jakieś ruchome opary,
Jęczą nudą żałobną i szmerem muzyki
Zgonów, a z piekieł powstałe mary
Tańczą, a z zielonych ich rąk,
W krąg,
Niby ogniste ptaki,
Fruwają błękitne majaki...

I gaśnie lampa Mędrców,
A Poeci - błądzą...