Więc pożegnana bądź ziemi uśmiechem,
Kwiatem wyrosłym w ciszy cudnych łąk...
Oh! jakżem smutny! ale smutek - grzechem,
I oto uśmiech mam w łkaniu mych mąk!...
Czy z tobą jeszcze raz kiedy się zobaczę?
Ludzie się garną do tajemnic wrót:
Jedni znów pójdą na losy tułacze,
Inni już marzą w blasku dobrych cnót...
Lecz ja? lecz moja dusza? moje losy?
O ty wszechwiedna! cos mi o nich mów:
Usta twe moje całowały włosy -
Niech z ust twych wyjdzie dźwięk proroczych słów!
Niech wiem, czy w tobie znajdę kraj ów złoty,
Kędy, po przejściu wszystkich ludzkich dróg,
Miłości mojej rozbiję namioty,
A smutek życia legnie u mych nóg?
Czy też, samotnie, z losami w rozterce,
Uczuję śmierci tajemniczy wiew? -
A noc mi księżyc położy na serce,
A glisty ziemi wyssą moją krew?...
Milczysz...twe oczy, wpatrzone w przestworze,
Próżno badają niezmierzoną dal...
Chustką powiewasz już...Na pełne morze
Wypływają, łodzi, powiernico fal!
Ale z powinnością wiedz: zawsze i wszędzie,
Czy tronem będziemy my, czy grobem świat,
W smutnym istnienia mroku świecić będzie
wspomnienie twoje - cichy ognia kwiat...
Szedłem. Ciało się gięło moje z wyczerpania;
Gwiazdy nieme z wolna gasły pożegnania w niebie;
Szedłem, samotnie łkając na słońca pogrzebie
Między krukami nocy, w krainie wygnania.
Szedłem bez odpoczynku - mimo że ku winie
Zdrożnie żywot się skłania, ani razu przecie
Nie złorzeczyłem tobie, o ty, wonny kwiecie
Miłości, który kwitniesz o skrytej godzinie.
I oto godzina, słodka jako miody,
Niebieska i różowa, dzwoniąc w ranną ciszę,
Raduje się, iż moje pragnienie kołysze
Na falach pieśni pełnej anielskiej nagrody.
O, głębokie wołanie, które szczęście wskrzesza,
Pieszcząc jasną nadzieją dawnych dobrych czasów,
Rozlega się wśród ciemnej okropności lasów,
Gdzie moja dusza głowę, bolejącą, zwiesza...
Lecz pokój! Trud przemknął, lęk, zawrót otchłani, -
Oto spokój magiczny wśród płomieni lotnych,
Oto wino spragnionych, jasny chleb samotnych
I sen pod spojrzeniami Miłującej Pani.