A potem z pnia  mojego stanę się okrętem,
Abym się z wód ogromnym borykał zamętem,
Kiedy nadejdą burze, utkane z błyskawic
I z piorunów, co rzuci moc szatańskich prawic
Na Korabia mojego poświęcone deski,
Unoszące gołębic biel i cud niebieski.

A potem jam Zwycięstwo nadane mi chrzestem,
Którym, na zawołanie Silnych mówię: "Jestem!
W chwale chrobrych wojowań, co zbudziły śpiące,
I z uśmiechem królowań, zapatrzonych w Słońce"


Pewnego dnia, o droga, będzie tak, że cienie 
Przeszłości pięknej pójdą twoim śladem,
Tak białe tu - gdzie czerń i omroczenie
Dni utraconych, szarych, ciężkich, bladych -
Tonących w smutku, na tej ruin scenie.

Łkając, samotna, w dźwiękach dzwonu twardych,
Gdy Przeszłość mrze i płyną łez strumienie,
Odejdziesz, wnet pogrążysz się w półcienie -
Pewnego dnia.

Smutku dziś żadne nie nawiedza tchnienie
Serca, bo senne jest niewiedzy śladem...
Lecz żal ci będzie statku, który ginie -
Bo pozostała nadal wśród fal bladych
Wyspa pachnących bzów, śpiewów upartych -
Pewnego dnia.