W każdy wieczór, gdy sen oczy skleja
I sam jestem, przesiąknięty cieniem
Widzę zjawę. Pająk tym widzeniem -
Tarantula nocy, nadzieja.
Czy w tajemnym pokoju się kryje?
Niepokoi, a kocham ja przecież.
Ciągle muska dłoń moją, jak kwiecie -
Tarantula nocy, nadzieja.
Wiedzą, jasną tak, ciągle pełniejąc
Stopę od stołu, przy którym piszę,
Czuwać będzie wciąż, na ścianie, w ciszy -
Tarantula nocy, nadzieja.
I ta - moja pieśń - pełna jest cieni,
Smutek, wbrew woli mej, w niej się błąka -
Bo ciągle żyje w niej dusza pająka -
Tarantuli nocy, nadziei.
Zdmuchnięte świece, dymy tężeją.
Nieruchomy, wciąż czai się pająk;
Znika - wraca znów: przędący majak -
Co tarantulą nocy, nadzieją.
Nieuchwytna, na stropie czernieje,
Nad mym sercem, co wciąż drżenia pełne,
I w milczeniu tak - snuje swą wełnę -
Tarantula nocy, nadzieja.
Przędzie uparcie - skórę mi grzeje
Sukno tkane ze snu i z marzenia,
Co wydłuża się, jedwabiem mieni -
- Tarantula nocy, nadzieja.
Przędzie: czuję jak ciało okleja
Suknia, która prośbą nasiąka,
Odchodzącym dana przez pająka -
Tarantulę nocy, nadzieję.
Marian Stala
Tyś piękna jak gwiazdy, a dusza twoja biała,
A giętkość błyskawicy jest gibkość twego ciała.
Powiew wiosenny kona, drżąc, na mej jasnej twarzy,
Odgłos mych stąpań jak pieśnią odległych miraży.
W złotym dzbanie wody czerpiesz ze spokojnej studni,
Promienna cała od blasków czarownych południ.
Podlewam pragnień kwiaty, których wonne wachlarze,
Chyląc się, omdlewają w słońca namiętnym żarze.
Na wzgórzu stajesz, gdy zapada wieczór uroczy,
I w dal idą zmierzchową twoje przedziwne oczy.
A ręce me posyłają swe białe wołania
I wzywają cię imieniem mojego kochania.
W tobie spełnienie pragnień i życia cel się mieści,
A serce otwiera na jakieś dziwne wieści.
Moje kolana, kędy drzemią spadki taneczne,
Szepczą zwierzenia długie i zaklęcia odwieczne.
Dusza się ma spowiada w marzeniu twoich oczu,
A ręce się radują w cienistym twym warkoczu.
Huśtawką jestem z światła, z wahań się jasnych pieśni,
A mój wybrany przy mnie w rozkoszy życie prześni.
Zwierciadłem jesteś cudów, zaklętym i bez zmazy,
A w nim goreje płomień wieczystych dusz ekstazy.