Było to jak na farsalskim polu. Ranni,
Ohydni,
Konali na brzegach rowów,
Tam kędyśmy razem wrócili oboje
Z Psychą, moją duszą

I rzekłem jej: "Nieprawdaż?" I rzekłem jej:
"Te łuki, jakże w gruz padają! te łupy, co za łachmany!
Ach! przeklęte były nasze bronie i przeklęte
Nasze sztandary!
Psyche, moja duszo".

Było to jak w czyśćcu, gdzie mary rozpaczliwe
Obmywały czoła splamione
I wykręcały palce
Tam, kędyśmy razem wrócili oboje
Z Pychą, moją duszą.

I rzekłem jej: "Nieprawdaż?" I rzekłem jej:
"Ach! te potępieńce, które żal wciąż goni,
W rajskie, pachnące kwiaty
Któż zdoła przemienić?
Psyche, moja duszo!"

(J.Mor?as)


Przeszłość - w nieogarnionych bezmiarach gasnąca,
Teraźniejszość - w dal falą wciąż uciekająca,
Przyszłość - poblaskiem nikłym we mgłach majacząca.
Śmiejesz się? Płaczesz? Bredzisz sił ostatkiem?
Ucisz serce, człowieku! Ty jesteś tu Świadkiem

z francuskiego przetłumaczył Stanisław Pieńkowski